![]() | |||||||||||
|
|
focusKoniec Niue16.01.2004 Władze Niue obawiają się, że kraj może stracić swoją autonomię wobec Nowej Zelandii. Powód to masowa emigracja mieszkańców, którzy nie chcą mieszkać w zniszczonym kraju. Do niedawna na Niue żyło około 2100 mieszkańców. Ale wkrótce może zostać najwyżej połowa z tego, albo jeszcze mniej. - Ludzie już zaczęli wyjeżdżać. Codziennie widzimy na lotnisku długie kolejki do samolotów - mówi były minister finansów Niue, Terry Coe. - Morale jest bardzo niskie. Cyklon to pretekst Przyczyną wyjazdów jest fatalna sytuacja na wyspie po niedawnym ataku cyklonu Heta, określanym jako najgorszy w historii kraju. Wskutek kataklizmu zginęła jedna osoba a kilkadziesiąt zostało rannych. Wiatr wiejący z prędkością przekraczającą 300 km/h zniszczył niemal wszystkie budynki i całą infrastrukturę. Zanieczyszczone zostały źródła wody pitnej , stracone uprawy. Tuż po ataku, premier Young Vivien wezwał wszystkich obywateli Niue, którzy mieszkają za granicą, o powrót do kraju i pomoc przy odbudowie. Według ostrożnych szacunków wezwanie to mogłoby dotyczyć ponad 20 tys. osób, które kiedyś wyemigrowały z wyspy. - Jestem pewien, że jeszcze przed atakiem cyklonu wiele osób rozważało wyjazd - wzdycha wicepremier Toke Talagi. - Teraz większość z nich korzysta z dobrego pretekstu. Ułatwienia ze strony Nowej Zelandii to nasze szczęście, a równocześnie przekleństwo. Autonomia lub mieszkania Władze Niue szacują, że odbudowa zniszczeń po kataklizmie kosztować będzie co najmniej 44 miliony dolarów australijskich. To sześć razy więcej niż wynosi roczna dotacja Nowej Zelandii do budżetu Niue, która stanowi dwie trzecie całego PKB tego kraju. Poza dotacjami wyspiarze utrzymywali się przede wszystkim z turystyki. Przez najbliższe miesiące, a może nawet lata, nie będzie to możliwe. Nowozelandzki minister spraw zagranicznych Phil Goff powiedział, że w tej sytuacji należy rozważyć zmianę konstytucyjnego statusu Niue. Dał jednak do zrozumienia, że ostateczna decyzja należeć będzie do rządu w Alofi. - Wolimy się upewnić, czego chcą sami mieszkańcy Niue, niż zachowywać się jak kraj kolonialny, który narzuca innym swoją wolę - powiedział Goff. - Należy wziąć jednak pod uwagę, że jeśli na wyspie zabraknie mieszkańców, to ich własna kultura i język mogą zaniknąć. Rząd Niue na razie nie skomentował tej wypowiedzi, ale wiadomo że ma przygotowany plan awaryjny. Już wczesną jesienią 2003 r. rozpoczęto rozmowy na temat umożliwienia osiedlenia się na wyspie mieszkańcom Tuwalu. To sąsiednie mikropaństewko położone na siedmiu niewielkich atolach koralowych, od kilku lat alarmuje, że grozi mu zagłada z powodu podnoszenia się poziomu wód oceanu wywołanego efektem cieplarnianym. Woda zalewa powoli część wysp, a mieszkańcy boją się o swoją przyszłość. Rząd Tuwalu prosił już o pomoc Australię i Nową Zelandię, ale nie dało to rezultatu. (PP, NZH) CZYTAJ TAKŻE: |
| |||||||||
| |||||||||||