![]() | |||||||||||
|
|
turystykaNowa Zelandia - kraina przygód1.10.2007 Nowa Zelandia jest rajem przygód na świeżym powietrzu oferującym turystom wiele możliwości, które podnoszą gwałtownie poziom adrenaliny. Miastem przygód na Wyspie Południowej jest Queenstown, do którego można przylecieć przez międzynarodowe wrota w Christchurch lub przyjechać przez malowniczą krainę Mackenzie z jeziorem Tekapo. To właśnie w Queenstown rozpoczęła się światowa kariera skoków z dużej wysokości na elastycznej linie, tzw. bungy jumping. Tę bardzo popularną formę sprawdzania samego siebie wprowadził w życie Nowozelandczyk A.J. Hackett. Podpatrzył na Vanuatu rytualne skoki młodych mężczyzn, którzy ze specjalnie wykonanych, prymitywnych wież skaczą, aby udowodnić, że już są mężczyznami. Bungy jumping stał się popularny na całym świecie.
Podobnego przeżycia, z trochę większym poczuciem bezpieczeństwa można doświadczyć na drugim krańcu Nowej Zelandii - w Auckland. Wystarczy tylko zdecydować się na wejście do 3-osobowej gondoli przypiętej gumami do dwóch bardzo wysokich słupów, przypominających swoim wyglądem ogromne dźwigi. Gdy gumy są już maksymalni naciągnięte, zaczep gondoli zostaje zwolniony i w pół sekundy nieszczęśnicy zostają wyrzuceni na wysokość ponad 60 m. Przyśpieszenie jest tak duże, że krzyk, mimo woli, wydobywa się z gardła. Nieprzypadkowo zresztą nazwano tę całą maszynerię "skyscreamer", czyli "podniebny krzykacz". A potem następuje jeszcze bujanie i huśtanie nad milionowym miastem, przepięknie położonym na wulkanicznych wzgórzach pomiędzy dwoma żywiołami - Morzem Tasmana i Oceanem Spokojnym. Strach wtedy mija. Chociażby dla tego pięknego widoku warto przez chwilę poczuć się jak kamień wystrzelony z procy. Najnowszy nowozelandzki wynalazek z tej samej serii to rap jumping, czyli skoki na elastycznej linie głową w dół z nadmorskich klifów. W Bay of Islands, Wanaka i Queenstown doświadczeni instruktorzy uczą nowicjuszy, jak pokonać prawa grawitacji. Jeśli ktoś woli znaleźć się od razu bliżej wody, może sobie popływać odrzutowymi łodziami z "superkopem" lub uprawiać rafting, czyli spływanie po spienionych , białych górskich strumieniach i rzekach. I nie tylko po białych, ale również po czarnych, czyli po tych, które przepływają przez podziemne jaskinie Waitomo na Wyspie Północnej oraz niedaleko Westport i Greymouth na Wyspie Południowej (...) Inną atrakcją jest saneczkarstwo rzeczne, czyli spływ w dół rzeki Rangitaiki (koło Rotorua) na polistyrenowych sankach. Są to oczywiście atrakcje dla najodważniejszych, bo przecież można tu uprawiać najzwyklejsze kajakarstwo morskie, jeziorne czy rzeczne połączone np. z łowieniem ryb w czystych wodach Bay of Islands czy powulkanicznego jeziora Taupo, które obfituje w ogromne pstrągi. Nowa Zelandia jest z pewnością również rajem dla nurków, którzy śmiało mogą się zanurzać w błękitnych wodach pełnych egzotycznych, kolorowych ryb i roślin. Kto nie lubi wody, ten może unieść się w przestworza balonem ogrzewanym gorącym powietrzem i poczuć się przez chwilę jak bohaterowie znanej powieści Juliusza Verne'a "Pięć tygodni w balonie". Te niezwykłe kolorowe statki powietrzne startują z Methven, Twizel orach Christchurch i żeglują nad rozległą równiną Canterbury, lodowato niebieskimi jeziorami i nad Alpami Południowymi z ich najwyższym szczytem Mount Cook. W górach (np. w Queenstown) przygotowano wiele trudnych tras, które są wyzwaniem nawet dla najwytrawniejszych alpinistów i dziesiątki kilometrów nartostrad. Najodważniejsi mogą nawet zdecydować się na skoki narciarskie z helikoptera na lodowce Tasmana i Foxa. W Nowej Zelandii przygoda jest zawsze w zasięgu ręki! Fragment przewodnika turystycznego "Nowa Zelandia daleka i bliska" Bogusława Matuszkiewicza i Bogusława Nowaka, wydanego przez wydawnictwo Kolumb, Słupsk 2001 r. Opublikowano za zgodą B. Nowaka.
Sprawdź w internecie: |
| |||||||||
| |||||||||||